|
Z4 to taki uliczny prowokator – gdziekolwiek się pojawi, przyciąga wzrok i podnosi adrenalinę innym kierowcom. Jeśli jeszcze jest to 265-konny roadster z silnikiem 3.0si, to zazdrość w nich aż kipi.
Jakie jest Z4, każdy wie od 2002 r. Trudno je pomylić z innym autem. Długa maska kryjąca 6-cylindrowy rzędowy silnik zakończona ostro opadającym nosem, do tego agresywna linia świateł, płócienny dach, kształtem przypominający czołgową wieżyczkę, i krótki, zakończony spojlerem bagażnik na podręczną sportową torbę – to wszystko jeszcze podkreśla rasowy charakter auta. Do tego niskie zawieszenie – czego więcej trzeba. Najbardziej jednak raduje oko (kierowcę też) Z4 bez dachu, który szybko bez problemów chowa się po naciśnięciu przycisku. 
W środku, do którego wejście przy zamkniętym dachu jest sporym problemem, czysto i przejrzyście. Bardzo dobrej jakości materiały, intuicyjne rozmieszczenie zegarów i systemów sterowania – wszystko pozwala skupić się na jeździe, bo tu naprawdę trzeba się skoncentrować, szczególnie na naszych drogach. Po zajęciu miejsca w wygodnych sportowych fotelach typu M i ustawieniu kierownicy (regulacja w dwóch płaszczyznach – też M z łopatkami zmiany biegów) budzę drzemiące do tej pory 265 KM.
Powoli, z rozwagą, przesuwam dźwignię automatycznej skrzyni w pozycję D, przekładam nogę na pedał gazu i delikatnie (Al Pacino, grając w jednym z filmów kierowcę wyścigowego, porównywał delikatność prowadzenia auta z subtelnością podejścia do kobiety) rozpędzam Z4. Gdy już mam za sobą pierwsze kilometry spokojnej jazdy, oswoiłem się z długością auta (przede wszystkim przodu), przyzwyczaiłem się do sposobu reakcji zawieszenia, układu kierowniczego i hamulców, nadchodzi czas na bardziej agresywną jazdę. 
Zwiększam prędkość, zaczynam zmieniać biegi, korzystając z łopatek przy kierownicy, i sprawdzam to, co się tylko da na polskich drogach. Wyprzedzanie – bez problemu, silnik jest na tyle mocny i elastyczny, że każdy taki manewr kończę szybko i bez problemów. To pozwala utrzymać płynność jazdy, nawet gdy co rusz trzeba przeskakiwać po 1 – 2 pojazdy. Dużą frajdę sprawia „hałas” silnika przy wchodzeniu na wyższe obroty. Ci, którzy wolą ciszę, niech nie składają dachu i głośniej włączą muzykę. I oczywiście niech nigdy nie wybierają się na wyścig F1. Hamowanie – bez zarzutu. Auto nie nurkuje, nie ucieka na boki, zatrzymuje się i zwalnia na każde żądanie. 
Na tym właściwie przyjemność sprawdzania Z4 na polskich drogach się kończy. Dlaczego? Wie każdy, kto ma szerokie opony, szerszy niż tradycyjny rozstaw kół i niższe zawieszenie. Koleiny, dziury i inne nierówności skutecznie pozbawiają dobrego humoru. Z4 co rusz wyskakuje z kolein. Gdy dodaję jeszcze gwałtownie gazu, zaczyna po prostu myszkować. Decyduję, by jednak bezpiecznie dojechać do celu. Ściskam mocniej kierownicę, zdejmuję nogę z gazu i wracam na automatyczny tryb skrzyni biegów, która spokojnie radzi sobie z kolejnymi zmianami w górę i w dół. Zapominam o jeździe z wyłączoną kontrolą trakcji, tym bardziej że zaczyna padać deszcz. Trochę szkoda i zaczynam zazdrościć Niemcom, że mają tyle kilometrów dobrych dróg (przede wszystkim autostrad), tory wyścigowe, na których można sprawdzić swoje auto i własne umiejętności.
Z4 na polskich drogach to naprawdę prowokacja. Dla policjantów, drogowców i niektórych kierowców. Ryszard Turski Fot. autor, Robert Dresler DANE I FAKTY BMW BMW Z4 Roadster Nadwozie: roadster 2-osobowy Silnik: benzynowy 2996 ccm, R6 Moc maks. 265 KM przy 6600 obr./min Moment maks. 315 Nm przy 2750 obr./min Skrzynia biegów: 6-automat Wymiary: 409,1/178,1/129,9 cm Rozstaw osi: 249,5 cm Rozstaw kół: 147,3 przód, 152,3 tył Poj. Bagażnika: 260 l Opony: Bridgestone 225/4 R18 przód, 255/35 R18 tył Masa: 1415 kg Przysp. 0-100 km/h 5,7 V maks. 250 km/h Zużycie paliwa (śr.) 9,0/100 km Cena: od 179.900 zł Modelu test. 235.149 zł
|